Jest popołudnie. 16 sierpnia. Ni z tego ni z owego syn, Maciek zadaje mi pytanie.
- "Tata pojedziemy w Tatry?"
Myśląc, że to pytanie-blef odpowiadam:
- "Oczywiście, choćby jutro".
Na co słyszę Jego odpowiedź
- "OK, super. Założyłem się z kolegami, że wejdę na Giewont"
W ten to oto sposób zostałem postawiony przed faktem dokonanym, czyli wycieczką na Giewont. Jako, że pora była zacna szybko skoczyłem do sklepu, zaopatrzyłem nas w prowiant, przygotowałem plan podróży i około 21 potwierdziłem gotowość do wyjazdu.
Plan był prosty. O 4 rano jedziemy do Zakopanego, zatrzymujemy się w Kuźnicach na parkingu i wyruszamy w trasę na Giewont przez Polanę Kondratową.
Jak powiedziałem tak też i zrobiliśmy.
Życie oczywiście zmodyfikowało nasze zamiary i wyszła nam trasa:
Trasa:
- Kuźnice (1010 m) >>
>> Polana Kalatówki (1198 m)
- Polana Kalatówki (1198 m) >>
>> Polana Kondratowa (1333 m)
- Polana Kondratowa (1333 m) >>
>> Przełęcz Kondracka (1723 m)
- Przełęcz Kondracka (1723 m) >>
>> Giewont (1909 m)
- Giewont (1909 m) >>
>> Przełęcz Kondracka (1723 m)
- Przełęcz Kondracka (1723 m) >>
>> Kopa Kondracka (2005 m)
- Kopa Kondracka (2005 m) >>
>> Kasprowy Wierch (1985 m)
- Kasprowy Wierch (1985 m) >> kolejką >> Kuźnice (1010 m)
Warunki pogodowe:
- Temperatura około 10C do 20C
- zachmurzenie: brak
- bez opadów
- bezwietrznie
17 sierpnia pobudka o około 3:00 nad ranem. Błyskawiczne śniadanie i wyjazd. Spodziewając się korków na trasie z Krakowa decydujemy się na trasę przez Czarny Dunajec z pominięciem zakopianki.
Do Zakopanego dojeżdżamy około 7:30. Znajdujemy parking płatny z wliczonym w cenie busikiem pod kolejkę. Jest super. Około 8 jesteśmy już pod dolną stacją kolejki linowej na Kasprowy Wierch. Udało się nam wymigać ze znienawidzonego przez nas chodzenia po asfalcie czy chodniku.
Czyli około 8:10 zaczynamy naszą faktyczną wycieczkę wyruszając szlakiem niebieskim w kierunku Giewontu....
Po niecałych 30 minutach dochodzimy do Polany Kalatówki, płacąc oczywiście po drodze bilet za wejście to TPN.
![]() |
Schronisko na Polanie Kalatówki |
![]() |
Szlak od Kalatówek na Polanę Kondratową |
Około 9 wychodzimy z lasu na Polanę Kondratową, z której powoli otwieraja się przed nami widoki na Kasprowy Wierch, Czerwone Wierchy i oczywiście Giewont.
![]() |
Dochodzimy do Polany Kondratowej |
![]() |
Schronisko na Polanie Kondratowej |
Idziemy dalej Kondratową Doliną aż dochodzimy do schroniska. tutaj robimy sobie mniej więcej pół godziny odpoczynku. Zajadamy się czekoladą ....
![]() |
Schronisko na Polanie Kondratowej w pełnej krasie |
... i czytamy drogowskazy informujące nas, między innymi, że do Giewontu mamy około 2 godzin marszu.
![]() |
Drogowskazy przy schronisku. |
Uspokojeni tym faktem ruszamy w dalsza drogę. Nieco później możemy pierwszy raz zobaczyć krzyż na Giewoncie. Na razie jeszcze malutki i bardzo odległy, ale zawsze...
![]() |
W oddali pojawił się słynny krzyż na Giewoncie |
Po lewej stronie od krzyża widać już Przełęcz Kondracką, na której planujemy kolejny, krótki odpoczynek, przed atakiem na szczyt Giewontu.
Trzeba bowiem pamiętać, że nadal zgodnie z planem Giewont to hipotetyczny kres naszej wspinaczki.
![]() |
Przełęcz Kondracka |
Idziemy więc z synem dalej rozkoszując się piękną pogodą oraz widokami.
![]() |
Kasprowy Wierch |
W pewnym momencie decyduję się zrobić zdjęcie Kasprowego. Nie przeczuwałem jeszcze wtedy, że już za kilka godzin na nim zawitam. O 10:25 wchodzimy na Przełęcz Kondracką.
![]() |
Pamiątkowe zdjęcie "zdobywcy" Przełęczy Kondrackiej: Maćka |
![]() |
Stąd idziemy.... |
![]() |
A tam zmierzamy.... |
Po kilku minutach wytchnienia ruszamy dalej na Giewont pamiętając oczywiście o dokumentacji fotograficznej "dla potomnych" :-)
![]() |
W drodze na Giewont. W tle Czerwone Wierchy. |
![]() |
Kolejka na Giewont..... |
O 11:25 jesteśmy na szczycie. Podziwiamy piękne widoki, nie zapominając oczywiście o obowiązkowym poinformowaniu rodziny o naszym sukcesie....
![]() |
Telefon do .. mamy (?) ..... |
![]() |
Panorama Czerwonych Wierchów z Giewontu |
![]() |
Panorama zakopanego z Giewontu |
Po około 20 minutach zaczynamy zejście ze szczytu. Podobnie jak wejście jest ono dla ułatwienia zaopatrzone w łańcuchy. Trzymając się łańcuchów, gęsiego schodzimy w dół.
Oczywiście na niektórych odcinkach, dla bezpieczeństwa, schodzimy tyłem co dość zabawnie wygląda z dołu, gdyż sprawia wrażenie jakbyśmy wszyscy wchodzili dopiero na szczyt...
![]() |
Wbrew pozorom to jest zdjęcie z zejścia z Giewontu -:) |
![]() |
Nadal schodzimy.... |
![]() |
Rzut okiem na Kopę Kondracką |
![]() |
I znów na dole.. |
Około 12:20 kończy się nasza przygoda z Giewontem. Zbyt wcześnie by wracać do domu i zbyt późno by...... no właśnie. Wcale nie jest zbyt późno. Wspólnie stwierdzamy, że szkoda wracać już do domu, tym bardziej, że Maciek nalega aby zdobyć jakiegoś dwutysięcznika. Prawdę mówiąc i mnie się do powrotu jeszcze nie spieszy. W końcu w Tatrach latem nie byłem już od wielu lat.
Decyzja może być więc tylko jedna. Idziemy dalej na Kopę i na Kasprowy.
Na Kasprowym zastanowimy się: zjazd kolejką lub zejście.
![]() |
Kierunek Kopa Kondracka... |
Ruszamy więc w dalszą drogę podziwiając widoki i oczywiście pytając od czasu do czasu w duchu "....gdzie ta Kopa", gdyż za każdym szczytem pojawia się kolejny...wyższy od poprzedniego. Na pewno znacie to uczucie. Podobne jest podchodząc na Babią Górę czerwonym szlakiem od Krowiarek.
![]() |
Podejściu na Kopę Kondracką nie ma końca..... |
![]() |
Za nami dość daleko został Giewont. |
![]() |
...a do Kopy nadal daleko.... |
![]() |
Suche Czuby |
W końcu około 13:20 zdobywamy Kopę. Maciek właśnie zdobył swojego pierwszego dwutysięcznika. Gratulacje !!!
![]() |
Duma aż rozpiera, ale zmęczenie też już daje się we znaki |
![]() |
Małołączniak. Cel na 2014. |
Zadowoleni z dotychczasowego przebiegu wycieczki ruszamy w dalszą drogę na Kasprowy Wierch mijając po drodze wszelakiej maści "czuby"...Suche, Goryczkowe i inne :-)
![]() |
któraś z tych trzech to nasza ścieżka...:-) |
![]() |
Hala Kondratowa i schronisko na niej. |
![]() |
Gdzie by nie spojrzeć, Giewont zawsze się pojawi:-) |
![]() |
"Czuby" ze Świnicą w tle... |
![]() |
i znów "czuby" |
![]() |
Polodowcowa dolina U-kształtna (Ticha Dolina?) |
Po drodze mijamy przepięknie wyprofilowana U-kształtną dolinę polodowcową. Nie jestem pewny jej nazwy ale wydaje mi się, że jest to Ticha Dolina widziana z podejścia na Goryczkową Czubę (tak mi to wynika z mapy).
Chwilę później, na południowym wschodzie widzimy w pełnej okazałości przepiękny kar lodowcowy. Tutaj niestety się poddałem. Nie potrafiłem odnaleźć jego nazwy. Ktokolwiek wie jak się on nazywa proszę o pomoc.
![]() |
Kar lodowcowy |
![]() |
Świnica, niestety nie jest ona celem naszej dzisiejszej wycieczki. |
Obserwując wszystkie powyższe twory geologiczne maszerujemy dalej. Czas niestety ucieka. Ani się obejrzeliśmy a zrobiła się 15:15.
Kasprowy wprawdzie już widać jak na dłoni, ale jeszcze nie jest w zasięgu ręki, co widać na poniższym zdjęciu.
![]() |
Kasprowy tuż tuż, ale jednak jeszcze daleko... |
Przyspieszamy więc kroku. W dobrych humorach dochodzimy do ostatniej prostej.
![]() |
Ostatnia prosta....... |
Tutaj znienacka dopada nas podstępny "kryzys". Ta ostatnia prosta okazała się "najdłuższą" prostą jaką mieliśmy do pokonania tego dnia. Dość powiedzieć, że wkroczyliśmy na nią o 15:25 a na szczyt Kasprowego Wierchu weszliśmy o ...........15:55.
Przejście tego krótkiego odcinka zajęło nam 30 minut, ale zmęczenie dawało się nam już naprawdę mocno we znaki.
Za to na szczycie poczuliśmy radość, ulgę i ...odpoczęliśmy.
![]() |
Maciek - Zdobywca. |
W ramach odpoczynku wykonałem kilka fotek Świnicy i panoram z Kasprowego.
W wyniku głosowania na drogą powrotną do Kuźnic zdecydowaliśmy się wybrać wersję "dla leniwych", czyli zjechaliśmy na dół kolejką. Oczywiście dokonaliśmy tego wyczynu po odstaniu "swojego" w kolejce do kolejki (niestety nie przewidziano opcji: Zmęczonych turystów obsługujemy poza kolejnością).
W końcu się nam udało i łapiemy się na któryś tam z kolei kurs powrotny.
Zadowoleni zjeżdżamy na dół. Teraz pozostał nam już tylko powrót do samochodu (busik był tylko od parkingu pod kolejkę, bez drogi powrotnej) i oczywiście podróż samochodem do domu.
Wracamy do domu zmęczeni ale szczęśliwi.
Wycieczka ta miała kolosalny wpływ na turystykę w naszej rodzinie. Otóż Tatry tak bardzo spodobały się Maćkowi, że od razu podczas powrotu zapytał "kiedy znów jedziemy w Tatry". Ponadto za Jego przykładem poszły córki i również zaczęły chodzić po górach. na razie wprawdzie po Beskidach ale postępy są widoczne...
Oczywiście 3 tygodnie później we dwóch wróciliśmy w Tatry, w międzyczasie wraz z córkami zdobywając Babia Górę.
Szczegóły wycieczki: szlaki.net.pl
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz